Hej 
Co tam u was?
Ja w sobotę (08.07.2017) byłam na Trzecim Zjeździe Rodzinnym. Było bardzo fajnie. Na pierwszym i drugim było jeszcze lepiej. Poznałam osoby, których do tej pory nie było na zjazdach i nigdy wcześniej ich nie znałam. Bawiłam się świetnie!
W sobotę 15.07.2017 byłam na urodzinach mojej cioci. Było bosko! Zreszto jak zawsze z nią i najbliższymi. Rozmowy, śmiech i szczęście! Na koniec my (dzieci) znaczy, nie takie dzieci, ale... Bawiliśmy się w zaklepywankę. Ja dochodzę do wniosku, że to taka już nasza tradycja. Ja przy okazji wyciągania piłki z rowu wpadłam w tą dziurę, gdzie było najwięcej wody po deszczu.
Myślę sobie, że każdy ma chwile, gdy jest mega szczęśliwy. Nie zawsze jest pięknie, wiem to. Ja miałam chwilę zwątpienia, bo to, bo tamto. Ale wiem, że w życiu są chwile dla których warto żyć. Wiele razy się o tym przekonałam. Te dwie imprezy, spotkanie z przyjaciółmi, rodziną, spędzenie mile czasu z innymi, usłyszenia od siostry, że chciałaby być taka jak ja, mała dziewczynka ze szkoły która codziennie ze mną rozmawiała, pytała się co u mnie i w ogóle, wszystkie pochwały, wszelkie wycieczki szkole i nie tylko. To dzięki nim wiedziałam, po co żyje. Każdy może być szczęśliwy, tylko musi tego chcieć. Wiem, możecie powiedzieć, że nie wiem o czym mówię. Mi się zdaje, że choć trochę wiem o czym mówię. Też miałam problemy jak każdy, na początku się poddałam, ale jednak wstałam i walczyłam dalej. Nie przegrałam tej walki, mimo że tak myślałam.
Teraz zakończyłam gimnazjum, swoją pierwszą szkołę. Dla mnie to jak zakończenie jednego z rozdziałów swojego życia. Teraz zaczynam następny. Dostałam się do wymarzonej szkoły i na profil humanistyczny, który chciałam. Mam nadzieję, że odnajdę się w tej szkole, tak jak sobie to wymarzyłam. Myślicie, gdzie potem? Myślałam o studiach pedagogicznych (pedagogika wczesnoszkolna lub coś w tym stylu) albo psychologia. Tylko nie wiem czy sobie dałabym radę na psychologii, a potem jako psycholog. Miałam problemy, z którymi było mi trudno sobie samej poradzić. Byłam u pani psycholog. Ona mi pomogła i wsparcie przyjaciół i bliskich mi osób. Ciocia mi mówi, że jeżeli chce iść na psychologię, to sobie poradzę, ponieważ potrafię słuchać, a to jest dużo. W klasie mówili, że mogłabym być psychologiem, bo zawsze wiedziałam co komuś poradzić. Ale nie wiem czy sobie poradzę. Mam jeszcze trzy lata nauki, mam jeszcze czas.
Trzymajcie się

Co tam u was?
Ja w sobotę (08.07.2017) byłam na Trzecim Zjeździe Rodzinnym. Było bardzo fajnie. Na pierwszym i drugim było jeszcze lepiej. Poznałam osoby, których do tej pory nie było na zjazdach i nigdy wcześniej ich nie znałam. Bawiłam się świetnie!
W sobotę 15.07.2017 byłam na urodzinach mojej cioci. Było bosko! Zreszto jak zawsze z nią i najbliższymi. Rozmowy, śmiech i szczęście! Na koniec my (dzieci) znaczy, nie takie dzieci, ale... Bawiliśmy się w zaklepywankę. Ja dochodzę do wniosku, że to taka już nasza tradycja. Ja przy okazji wyciągania piłki z rowu wpadłam w tą dziurę, gdzie było najwięcej wody po deszczu.

Myślę sobie, że każdy ma chwile, gdy jest mega szczęśliwy. Nie zawsze jest pięknie, wiem to. Ja miałam chwilę zwątpienia, bo to, bo tamto. Ale wiem, że w życiu są chwile dla których warto żyć. Wiele razy się o tym przekonałam. Te dwie imprezy, spotkanie z przyjaciółmi, rodziną, spędzenie mile czasu z innymi, usłyszenia od siostry, że chciałaby być taka jak ja, mała dziewczynka ze szkoły która codziennie ze mną rozmawiała, pytała się co u mnie i w ogóle, wszystkie pochwały, wszelkie wycieczki szkole i nie tylko. To dzięki nim wiedziałam, po co żyje. Każdy może być szczęśliwy, tylko musi tego chcieć. Wiem, możecie powiedzieć, że nie wiem o czym mówię. Mi się zdaje, że choć trochę wiem o czym mówię. Też miałam problemy jak każdy, na początku się poddałam, ale jednak wstałam i walczyłam dalej. Nie przegrałam tej walki, mimo że tak myślałam.
Teraz zakończyłam gimnazjum, swoją pierwszą szkołę. Dla mnie to jak zakończenie jednego z rozdziałów swojego życia. Teraz zaczynam następny. Dostałam się do wymarzonej szkoły i na profil humanistyczny, który chciałam. Mam nadzieję, że odnajdę się w tej szkole, tak jak sobie to wymarzyłam. Myślicie, gdzie potem? Myślałam o studiach pedagogicznych (pedagogika wczesnoszkolna lub coś w tym stylu) albo psychologia. Tylko nie wiem czy sobie dałabym radę na psychologii, a potem jako psycholog. Miałam problemy, z którymi było mi trudno sobie samej poradzić. Byłam u pani psycholog. Ona mi pomogła i wsparcie przyjaciół i bliskich mi osób. Ciocia mi mówi, że jeżeli chce iść na psychologię, to sobie poradzę, ponieważ potrafię słuchać, a to jest dużo. W klasie mówili, że mogłabym być psychologiem, bo zawsze wiedziałam co komuś poradzić. Ale nie wiem czy sobie poradzę. Mam jeszcze trzy lata nauki, mam jeszcze czas.
Trzymajcie się

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz