Hej 😃
Co tam? Jak tam?
Bo u mnie okey. Pogoda się trochę popsuła. Ale to nie zmienia tego, że dzień był mile spędzony. Poszłam z chłopakiem do miasta pochodziliśmy trochę chociaż padał deszcz, pośmialiśmy się i w ogóle było spoko.
No, a dzisiaj chciałam napisać o tym czym się obwiniamy. To może zacznę od tego. Czy obwiniacie się czymś? Bo ja... Niby tak, a niby nie. Mam wyrzuty sumienia, że się cięłam. I obwiniam się tak jakby o to, że zniszczyłam mojej mamie życie... Przecież mogła chcieć grzeczną bez skazy córeczkę. Ale mam nadzieję, że zapomni o tym że się cięłam. I też mam czasami takie myśli, że mój dziadzio zmarł po to żebym poczuła jak bliscy się czują gdy ktoś im bliski umiera. Bo gdybym przecięła żyłę to bym umarła. Mam takie myślenie, ale to z czasem mija i mam nadzieję, że zniknie na zawsze. I chyba tyle...
I teraz wiem, że nie powinniśmy obwiniać sie za czyjąś śmierć, bo taka już jest kolej rzeczy. Gdy ktoś umiera chorując (tak jak dziadzio) to tam ba górze jest mu lepiej odchodzą wszystkie bóle i w ogóle. Nawet jeśli nie ma tej osoby fizycznie przy nas to zawsze będzie przy nas w sercu. Gdy będziemy o nim pamiętać to nigdy nas nie opuści.
Trzymajcie się 😘
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz