poniedziałek, 28 maja 2018

Hej
Jak tam u Was?

Już nie długo wakacje. Cieszycie się?
Dzisiaj od razu trzecia część opowiadania.

"Tosia była umówiona na rozmowę z panią psycholog. Aktualnie była 12, a ona miała być w gabinecie o 16. Od tamtego dnia co była załamana nie była w szkole. Nie miała ani chęci ani siły żeby tam pójść. Czeka teraz na Antka, bo chciała żeby to on ją podwiózł, a nie rodzice. Ooo... Już przyjechał. NA miejsce dojechali na 15.55. Tosia siedząc pod gabinetem strasznie się bała, bardzo ściskała Antka rękę i wtedy powiedział jej: 'Nie bój się. Jak będziesz chciała to wyjdziesz i pojedziemy tam gdzie tylko będziesz miała ochotę.' Miał jeszcze coś powiedzieć, ale usłyszeli głos, który wywołuje Tosi nazwisko. Dziewczyna weszła do środka. Siadła i czekała aż zada jej pani pytanie. Pierwsze pytanie to było takie: 'Czy to prawda co mówiła twoja mama? Chciałaś się zabić?'. Tosia tylko pokiwała głową. Po następnym pytaniu zaczęły rozmawiać. Ich rozmowa trwała 2 godziny. Za 3 dni miała przyjść kolejny raz. Jak wyszła z gabinetu Antek na nią czekał i zobaczył jej czerwone od płaczu oczy. Przytulił mocno i poszli do samochodu. Gdy zapytał się Tosi jak było powiedziała tylko, że nie chce o tym rozmawiać. Zawiózł ją do domu i jeszcze na trochę wszedł do środka na prośbę Tośki. Ona powiedziała, że jutro idzie do szkoły, bo nie ma co dłużej zwlekać. Mama wtedy wtrąciła się i powiedziała: ' Tosiu, wiesz ja.. Zadzwoniłam do twojej wychowawczyni, żeby Cię usprawiedliwić i w rozmowie samo wyszło.', a córcia na to nic nie odpowiedziała tylko poszła do siebie do pokoju i zaczęła płakać. Poszedł do niej Antek, bo mama bała się. Zapytał się czemu tak zareagowała, a ona powiedziała, że boi się tego co będzie w szkole, bo w gimnazjum wychowawczyni powiedziała od razu o wszystkim w klasie i klasa ją wytykała palcami. Płacząc tak zasnęła. Jak się obudziła, to Antka już przy niej nie było, ale słyszała jego głos. Zeszła na dół i zapytała się, czy spał u niej. On powiedział, że nie tylko przyjechał, aby odwieść ją do szkoły. Jak stali już pod szkołą oczy się zaszkliły. Bała się. Z trudem weszła do środka. Pierwsza lekcja z jej wychowawczynią. Poszła pod klasę spotkała koleżanki i kolegów. Ku jej zdziwieniu było całkiem normalnie. Pytali ją jak się czuje, a potem weszli do klasy. Po zakończonej lekcji pani poprosiła ją, żeby została.  Wtedy wychowawczyni zadała jej pytanie:
- Jak się Tosiu czujesz?
~ Jakoś. chyba lepiej.
- Mam nadzieję, że Ci nie przeszkadza, iż uprzedziłam klasę i powiedziałam co się stało.
~ Nic się nie stało, jest okej.
- Jak będziesz czegoś potrzebować, to możesz na mnie liczyć. Pamiętaj. Tu masz mój numer telefonu jak coś to dzwoń.
~ Dobrze dziękuję.
- I przy okazji jakbyś chciała to opowiedzieć mi co się stało to przyjdź, albo zadzwoń, napisz. Wiem, że to trudne i na pewno jeszcze nie jesteś gotowa, ale pamiętaj o tym.
~ Dobrze, będę pamiętać.
Reszta lekcji minęła całkiem przyzwoicie. Nawet Tosia była szczęśliwa. Antek czekał na nią pod szkołą od razu po jej lekcjach i oczywiście jego pierwsze pytanie to było: 'Jak tam?' Tosia z radością wtedy odpowiedziała, że było całkiem fajnie. Wychowawczyni spokojnie ze mną rozmawiała, dała numer telefonu i powiedziała, żeby dzwonić jak coś, a klasa - wyśmienicie pytali się jak się czuję i rozmawiali ze mną normalnie. W domu powiedziała rodzicom to samo. Kolejne dni mijały podobnie. Może nie była jakaś bardzo szczęśliwa, ale od czasu do czasu się uśmiechała i lepiej znosiła terapie. Ale to nie jest koniec jej historii."


Trzymajcie sie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz